Jak zrobiłam własną bazę pod cienie…

Witajcie :)

Dziś coś że tak powiem dziwnego ;) Taki mały eksperyment, który zrobiłam nudząc się i porządkując kosmetyczkę. Znalazłam tam kilka końcówek cieni których praktycznie już nie używałam (za słabo się trzymały, nawet z bazą). Po chwili namysłu nad głową zapaliła mi się żarówka xD Pomyślałam, że coś z tym zrobię. No i zrobiłam :D

Ta breja na górze to właśnie jakby powiedzieć baza pod cienie (ale raczej ciemne).

Jak to coś zrobiłam?

Miałam końcówki cieni: fioletowy (tego było najwięcej), jasnozielony, końcówkę czarnego, drugi fioletowy z brokatem oraz małe pudełeczko pięciu cieni z gazetki (żółty, fiolet, pomarańcz, brąz i drugi jaśniejszy fiolet). Rozdrobniłam to wszystko za pomocą igły i przesypałam do pojemniczka. Igłą skruszyłam jeszcze odrobinkę jasnoróżowego i złotego cienia z Sensique i wymieszałam igłą. Następnie dodałam trochę kremu do twarzy (mój był akurat nawilżający) i wymieszałam ponownie. Dodałam ciupkę korektora w płynie i podkładu i znów trochę kremu (wszystko na oko). Po wymieszaniu przelałam to do starego opakowania po pudrze i wyszło mi takie oto coś.

Konsystencję ma bazy pod cienie i nawet dobrze się pędzelkiem rozprowadza. Nie polecam osobom, które są alergikami.

Barwa tego czegoś jest w rzeczywistości bardziej fioletowa niż szara (jak widać na zdjęciu – trochę złe światło).

Używam jej pod ciemniejsze cienie, choć kiedy nałożę na to jasny, po prostu jest on wtedy ciemniejszy. Sporo mi tego wyszło ;)

Ale zabawa była przednia xD

2 Komentarze

  1. Ja też lubię mieszać :) ale cieni już nie używam – chyba do mnie nie pasują.
    na oczy to jedynie eyeliner i tusz ;p

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.