Przeniesienie

Informacja o stanie

Witajcie,

postanowiłam przenieść tego bloga na: 
http://swiat-lyll.blogspot.com

Dlaczego? Bo tamta witryna bardziej odpowiada mi na prowadzenie bloga o takiej tematyce. Żałuję, że nie zrobiłam tego od razu, no ale… Notki będą przeniesione i poprawione, a później dodawane już nowe. Tego bloga nie usuwam, zostawię go. Być może znów zacznę pisać opowiadania, nie wiem. Na razie go „zawieszam” i pomyślę co z nim zrobić.

Przepraszam za kłopot i zapraszam na nowego bloga :)

Lyll

Ogłoszenie

Witam! Jako, że jestem w trakcie sesji (i dłuższych godzin pracy) chwilowo nie mam czasu na bloga. Miałam już pomysły na nowe notki, ale z powodu awarii mojego komputera, gdzie mam m.in. program do przerzucania zdjęć itp itd nie ma na to szans. A z komputera brata korzystam tylko w celu sprawdzania poczty etc.
Mam nadzieję, że z komputerem nic złego się nie stało – stary już jest, ale…wciąż go lubię no i mam na nim mnóstwo swoich plików, które są tylko na nim T.T
Po zaliczeniu pomyślnie mam nadzieję sesji i naprawie komputera napiszę notkę i zacznę bywać i pisać częściej :)
Pozdrawiam

Termy Uniejów

Hej!

Wczoraj w godzinach wieczornych miałam okazję być w Uniejowie w Termach Uniejów po raz pierwszy :) Starszy brat z żoną w ramach bardzo spóźnionego prezentu urodzinowego (miałam je w lutym) zabrali mnie ze sobą.

Było świetnie, choć słono ;) Baseny są fantastyczne, a i sauny są bardzo przyjemne. Choć swoją drogą dla włosów nie była to zbyt dobra zabawa, ale za to dla ciała było to bardzo dobre. Po mokrych saunach katar zaczął mnie mniej męczyć a i taka chrypka którą mam ciutkę mi zniknęła.
Ktoś był w Uniejowie w termach? Jak wspomina pobyt? A może ktoś jeździ tam często?
Pozdrawiam :]

Jak zrobiłam własną bazę pod cienie…

Witajcie :)

Dziś coś że tak powiem dziwnego ;) Taki mały eksperyment, który zrobiłam nudząc się i porządkując kosmetyczkę. Znalazłam tam kilka końcówek cieni których praktycznie już nie używałam (za słabo się trzymały, nawet z bazą). Po chwili namysłu nad głową zapaliła mi się żarówka xD Pomyślałam, że coś z tym zrobię. No i zrobiłam :D

Ta breja na górze to właśnie jakby powiedzieć baza pod cienie (ale raczej ciemne).

Jak to coś zrobiłam?

Miałam końcówki cieni: fioletowy (tego było najwięcej), jasnozielony, końcówkę czarnego, drugi fioletowy z brokatem oraz małe pudełeczko pięciu cieni z gazetki (żółty, fiolet, pomarańcz, brąz i drugi jaśniejszy fiolet). Rozdrobniłam to wszystko za pomocą igły i przesypałam do pojemniczka. Igłą skruszyłam jeszcze odrobinkę jasnoróżowego i złotego cienia z Sensique i wymieszałam igłą. Następnie dodałam trochę kremu do twarzy (mój był akurat nawilżający) i wymieszałam ponownie. Dodałam ciupkę korektora w płynie i podkładu i znów trochę kremu (wszystko na oko). Po wymieszaniu przelałam to do starego opakowania po pudrze i wyszło mi takie oto coś.

Konsystencję ma bazy pod cienie i nawet dobrze się pędzelkiem rozprowadza. Nie polecam osobom, które są alergikami.

Barwa tego czegoś jest w rzeczywistości bardziej fioletowa niż szara (jak widać na zdjęciu – trochę złe światło).

Używam jej pod ciemniejsze cienie, choć kiedy nałożę na to jasny, po prostu jest on wtedy ciemniejszy. Sporo mi tego wyszło ;)

Ale zabawa była przednia xD

Makijaż w drogerii Natura

Witam ponownie xD

Jako że Onet lubi płatać figle po napisaniu notki przestał działać mi blog. Nawet wejść na niego nie mogłam. Trochę się wkurzyłam, ale na szczęście zapisał się szkic.

Wczoraj rano byłam w drogerii Natura – kilka dni temu dostałam zaproszenie na pokaż makijażu no to postanowiłam zajrzeć i załapałam się na darmowy makijaż :D Tutaj macie wynik wypocin pani makijażystki:

P. makijażystka zajęła się przede wszystkim moimi oczami. Mam zamiar spróbować odtworzyć ten makijaż oka, albo bardzo podobny – tylko jakoś tak na ogół mi się nie chce ;)

Przy okazji zakupiłam sobie pędzelek do rozcierania cieni na który od dawna polowałam (chciałam taki niedrogi) i w końcu kupiłam. Z firmy AnnCoo za 7,99 z naturalnego włosia końskiego. Dodatkowo kupiłam paletkę do brwi z Essance (10,99) którą widziałam w Internecie na blogu jakiejś makijażoblogerki. Na zdjęciu jest również jedwab Biosilk, który zakupiłam w czwartek w Rossmannie po promocyjnej cenie (3.99).

Jak pogoda u was? Bo w Zduńskiej Woli (łódzkie) fatalna, właśnie pada i jest pochmurno. Okropny weekend :(

Za chwilę dopiszę kilka blogów do odwiedzanych :) Jeśli także chcecie się znaleźć po lewej stronie to napiszcie a chętnie zajrzę :)

Co nowego?

Witajcie! :)
Właśnie zolejowałam włosy i założyłam na włosy folię i ręcznik. Czuję przyjemne ciepełko. Wieczorem zmyję olej nowym szamponem – lidlowski Cien (papaja i grejpfrut), który skusił mnie niską ceną i pięknym zapachem. Jeśli okaże się niedobry dla moich włosów to cóż…mama może swoje myć w każdym (zazdroszczę jej tego).
Od tygodnia stosuje także tym razem na twarz peeling solno-miodowy, na którego przepis znalazłam na jednej ze stron urodowych, które ostatnio często odwiedzam. Pięknie wygładza mi buźkę i nieco ją oczyszcza. I jest tani. Muszę poszukać coś na przebarwienia i naczynka, które są moja zmora od kilku lat, przez co nałożony podkład nigdy nie wygląda tak jakbym chciała.
Wciąż wcieram Radicala w skalp, choć zdarzyło mi się ze trzy razy zapomnieć. Po trzech tygodniach zauważyłam, że wypada mi mniej włosów. Co do długości…za tydzień zbadam ich długość. :) Ale jak mi się skończy zamierzam kupić nasiona kozieradki – są tańsze i podobno lepsze. Zobaczymy:)
Moje paznokcie po zakupienia pilniczka 6w1 wyglądają o wiele lepiej :D Nadal mam problemy ze skórkami i rozdwajającymi się końcami płytek, ale raz na kilka dni wcieram w nie oliwę z oliwek. jak skończy mi się odżywka wapniowa zakupię coś innego.
W przyszłym tygodniu planuję zakupić rossmannowski olejek Babydream fur Mama – czytałam o nim same pochlebne komentarze.
Zajadam codziennie dużą marchewkę pokrojoną w słupki – zobaczę czy da coś mojej cerze. A zresztą – uwielbiam marchewkę ;) Jestę królikę xD

Powinnam zacząć pisać prace magisterska, a przynajmniej jej pierwszy rozdział – nie chce mi się to tego zabrać. To chyba wina tej ciągnącej się zimy – na nic nie ma się ochoty.
Cud, że zrobiłam przetłumaczenie na translatorium. A została mi jeszcze recenzja – jutro muszę się za to zabrać, bo dziś już nie mam głowy do „inteligentniejszego” myślenia.

5 centymetrów na sekundę

Obejrzałam anime pod tytułem „5 centymetrów na sekundę” i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobało. Jest dość krótkie – coś koło godziny, jeden odcinek. jest trochę smutne, zwłaszcza na końcu, ale ma jakiś taki klimat. Dobrze się ogląda. No i ta piosenka na końcu – cudowna! Polecam :)

Wiosno, gdzież ty się podziewasz?

– Ja chcę ciepłą wiosnę – Jusia przytupuje nogą i z obrażoną miną spogląda przez okno. Był 21 marca, czyli kalendarzowy dzień wiosny, a za oknem oto proszę państwa padał śnieg. Na dworze było biało, szaro i ponuro. Zmarznięty deszcz, brudne kałuże po śniegu z deszczem. Śnieg nawet nie nadawał się do lepienia bałwanów – był po prostu mokry i nijaki. Dziewczynka z niechętną miną przyklapnęła obok okna. Co z tego, że już słyszała ćwierkające ptaszki, co z tego, że kilka dni temu było już ładnie i zapowiadała się prawdziwa wiosna, kiedy znów zaczął sypać śnieg, a potem śnieg z deszczem. I znów śnieg. I nie było wcale cieplej. A Jusia już tak bardzo chciała wiosnę, a najlepiej to już lato – będzie można pobawić się w piaskownicy, jeść lody, pływać na odsłoniętym basenie i biegać po dworze nie bojąc się, że dostanie się katar albo, że następnego dnia będzie się chorym.
– Wiosno, gdzie ty się podziewasz? Chyba o nas nie zapomniałaś, co? – zapytała cichutko w przestrzeń. – Jak do nas zawitasz to narysuje ci piękny obrazek!
I tak, mała Jusia czekała i czekała, aż zmorzył ją sen a w świetle ulicznych latarni widać było spadający śnieg…
(źródło: własne)

Bo początki są najgorsze…

Witajcie :)
Bo jak wiadomo początki są najgorsze i nie mówię tu o pisaniu blogów – zdarzyło mi się ich pisanie (większość usuniętych, został jeden plus jego podstrony). Na ogół szybko mi się nudziły. Nie wiem też jak długo ten zostanie. Na razie mam dobre chęci :)
Od razu mówię, że nie jestem żadną włosomaniaczką ani znawcą z zakresu urody itp. itd. Po prostu postanowiłam, że gdzieś zacznę spisywać swoje wysiłki z rozpoczęciem dbania o włosy, paznokcie i tak dalej. Mam już 23 lata więc dość późno się za to zabieram, ale lepiej później niż wcale.
Jako że zwykły brudnopis jest nudny będę pisać na blogu xD
Tak więc, zaczynamy.
Ready!…1…2…3…START!